ZWYCIĘSTWO NA WAGĘ ZŁOTA

 

Zespół Polpharmy pokonał  75:71 i to na jego terenie kolejnego przeciwnika z  górnej półki EBL , niezwykle wymagający i groźny MKS Dąbrowa  Górnicza, mający aspiracje medalowe. Zwycięstwo nie przyszło łatwo , ale Kociewskie Diabły pokazały charakter.

Pierwsza kwarta to prawdziwa petarda , jak mówią skoczkowie narciarscy, naszych. Prowadzenie 23:10 dawało nam komfort i dużo optymizmu. Gospodarze nie dawali za wygraną i po serii 9:0 wynik po dziesięciu minutach brzmiał 23: 19.

W drugiej kwarcie to MKS zaczął odrabiać straty , nasi koszykarze jakby dostali zadyszki. W czwartej minucie drugiej kwarty dąbrowianie wyszli na prowadzenie i mecz zaczynał się od początku. Trwała walka kosz za kosz , trójka Davisa dawała jednak nam prowadzenie po dwudziestu minutach 40: 39.

Trzecia kwarta to wymiana ciosów pomiędzy drużynami, ale potem na dziewięć  punktów odskoczyli gospodarze . Pogoń Polpharmy zniwelowała tę stratę na koniec do wyniku 60: 56 dla MKS.

Na początku czwartej kwarty doprowadziliśmy do remisu 60: 60 , ale potem gospodarze odskoczyli znów na siedem punktów i znów kolejna pogoń naszych zawodników. Na dwie minuty przed końcem stan meczu brzmiał 69: 70 dla Polpharmy !. Zaczęła się wojna nerwów. Przez półtorej minuty żadna z drużyn nie zdobyła punktów i dopiero na 22 sekundy przed końcem Milovanović rzuca za dwa z faulem , gospodarze odpowiadają szybką dwójką , dwa wolne Thomassona i mecz jest nasz !!!

Bardzo ważne zwycięstwo w kontekście walki o pierwszą ósemkę. Pokazaliśmy wolę walki , charakter, swój diabelski pazur. Davis rozegrał bardzo dobry mecz, zdobył 19 punktów. Ale nam się pozytywnie rozbujał i gra na luzie , tak po amerykańsku. Być może przed konkursem wsadów czuje swoją moc.

Dużo radości dali nam dziś zawodnicy . Teraz przerwa na Puchar Polski i gramy dalej  w naszej hali dopiero 4 marca z AZS Koszalin. Oby ta kilkutygodniowa przerwa wpłynęła regenerująco na zespół. Emocji z pewnością nie zabraknie. Nasi kibice oczywiście byli w Dąbrowie Górniczej , ale dzięki transmisji telewizyjnej denerwowaliśmy się w naszych domach . Był to jednak stres pozytywny i oby takich więcej.

Krzysztof Lassota