NIESTETY KLĘSKA

Przed meczem ze Startem Lublin była jeszcze iskierka nadziei na miejsce w pierwszej ósemce , szczególnie  po  kapitalnym meczu z Asseco. Niestety jak przez cały sezon  tak i teraz Polpharma znów po dobrym występie , mówiąc delikatnie,  zanotowała ,,wtopę” Przegrana z zespołem TBV 96: 75 niestety chwały nie przynosi i pogrąża nasz zespół.  Iskierka nadziei prysła.

Pierwsza kwarta to wyrównana walka kosz za kosz i dopiero na 35 sekund przed końcem gospodarze odskoczyli na pięć punktów i ta część meczu zakończyła się wynikiem 26: 21 dla lublinian.

Druga kwarta to popis Startu. Seria 6: 0  pozwoliła im odskoczyć na dziewięć punktów , potem niestety na czternaście i sytuacja zaczynała wymykać się nam spod kontroli. Start skutecznie grał swoje i przewaga wzrosła do szesnastu punktów – wynik 47: 31, a kwartę przegraliśmy 21: 10.

Niestety w trzeciej kwarcie obraz meczu nie uległ zmianie i Start Lublin powiększał tylko przewagę nad Kociewskimi Diabłami , która wyniosła w 27 minucie aż  27 punktów a pod koniec kwarty 29 punktów. Wynik na tablicy po 30 minutach 76: 49.

W ostatniej części meczu , niestety już przegranego, przewaga gospodarzy utrzymywała się w granicach 20 punktów. Kwarta bez sensacji i bez historii. Starał się Marcin Flieger , ale to było zbyt mało. Ostatecznie wynik dla Startu 96: 75.

Niewiele dobrego można dziś powiedzieć o Kociewskich Diabłach.  Davis rzucił 22 punkty, Flieger i Milovanović zdobyli po 17 oczek.

Sezon w Starogardzie niestety skończy się za tydzień 15 kwietnia meczem z BM Slam Stalą Ostrów Wielkopolski. Liczymy na grę tak ambitną ja z Asseco. To należy się naszym kibicom, którzy przełknęli dziś znów gorzką pigułkę, ale swoim dopingiem dodadzą skrzydeł Kociewskim Diabłom w przyszłą niedzielę , tym bardziej ,że gramy z drużyna z czołówki tabeli EBL.

 

Krzysztof Lassota