FESTIWAL RZUTÓW OSOBISTYCH W GLIWICACH

Polpharma pokonała na wyjeździe GTK Gliwice 92:91 ,ale dziwny to był mecz. Na początku beztroska Polpharmy i czarna dziura w obronie . Potem pogoń. .Wyrównany mecz i nerwowa końcówka dla nas.

Po pierwszej kwarcie zespół Polpharmy przegrywał aż 38:20 ! I wyglądało to  znów na  jak jakiś koszmar. Nieporadność , słaba obrona i brak skuteczności. I można było myśleć, że znów jest po meczu. Ale to jest koszykówka i losy meczu się odwróciły.

Druga kwarta to zupełna odmiana . Wygrywamy ją 31: 14  i wracamy do gry , gdyż po dwudziestu minutach wynik na tablicy brzmi 52:51 dla GTK Gliwice. I mecz zaczynał się od nowa.

Trzecia kwarta to walka kosz za kosz  , która kończy się trzypunktowym prowadzeniem drużyny gospodarzy 70: 67. Mecz jest nadal otwarty i o wszystkim miała rozstrzygnąć ostatnia część meczu.

Na początku czwartej kwarty gliwiczanie jednak odskakują na 8-9 i nawet na 11 punktów. Znów przestój , moment dekoncentracji  i zespół Kociewskich Diabłów musiał gonić wynik. W piątej minucie tej kwarty zbliżamy się na dwa punkty. Wynik brzmi 81: 79. Na dwie minuty do końca jest remis 83:83 i zaczyna się nerwowa końcówka. Wymiana punkt za punkt i bardzo długa ostatnia minuta , w której to Polpharma to GTK wykonywało rzuty osobiste, ale  z happy endem dla nas.

Mecz o pietruszkę przekształcił się w całkiem niezłe spotkanie. Dobrze że wygraliśmy. Ratuje to trochę nadszarpniętą reputację drużyny.

Po 23 punkty zdobyli dziś Milovanović i Jeftić.

Kibice ze Starogardu wysłali jak zawsze swoją ,,delegację”- brawa dla Was.

W niedzielę mecz w paszczy lwa- z Anwilem we Włocławku. Czy jesteśmy w stanie sprawić niespodziankę ? Zobaczymy.

 

Krzysztof Lassota